ROZDZIAŁ 1.
- To dziewczynka, pani. - powiedziała pielęgniarka, stojąca przy niej.
- Tak, widzę. Jakbyś dała na imię swojej siostrzyczce, Devonne? - spytała malutką, na oko 5 letnią dziewczynkę. Mała miała jasno fioletowe włosy, sięgające łokci, związane w kucyki dwoma różowymi wstążkami, szare oczy w kształcie migdałów, a jej cera miała ładny, kremowy odcień. Ubrana była w jasno różową sukienkę, z białymi falbankami na dole i kremowymi bufkami przy rękawach. Na nogach miała długie białe skarpetki i złote buciki, ozdobione kremowymi kokardkami.
- Miusia. Jak miusika.
- A więc witamy na świecie, Musa. - wyszeptała nowa matka, tuląc do siebie śpiące dziecko.
****
Szłam szybkim krokiem, a moje serce radośnie skakało do góry na samą myśl o tym, że już za chwilę zobaczę moje przyjaciółki. Tak bardzo za nimi tęskniłam przez te 2 miesiące. Brakowało mi ich szczebiotania, naszych wspólnych przygód i wypraw na zakupy. Były częścią mojego życia.- Musa! - usłyszałam za plecami. Odwróciłam się szybko, by zobaczyć biegnącą ku mi szczupłą dziewczynę o ciemno różowych włosach. Miała na sobie białą koszulę, na niej szaro-zieloną kamizelkę w romby i szare spodnie do kolan. Na nogach miała pastelowo zielone szpilki, spod których wystawały krótkie szare skarpetki. W ręce trzymała laptopa.
- Tecna!
Rzuciłam się przyjaciółce w ramiona, ściskając ją mocno. Na mojej twarzy po raz pierwszy od 2 miesięcy pojawił się uśmiech. Po chwili wypuściłam ją z objęć.
- Jak wakacje? - spytałam, chwytając moją starą walizkę i futerał z gitarą. Ruszyłam za nią w stronę naszego pokoju.
- Nawet dobrze. Pracowałam nad całkiem nowym komputerem, skonstruowałam nowy dysk twardy i opracowałam nową metodę kodowania.
Spojrzałam na nią jak na kosmitę, a ona wzruszyła ramionami, robiąc minę w stylu " Z kim ja się przyjaźnię. "
Zatrzymałyśmy się pod dużymi, masywnymi drzwiami. Zza nich słychać było śmiechy i krzyki. Uśmiechnęłam się i weszłam do pomieszczenia, krzycząc na cały pokój:
- Winx! - dziewczyny ucichły, ale już po chwili leżałam na ziemi, ściskana przez każdą. - Tak, też za wami tęskniłam! - wyszeptałam, a po moich policzkach popłynęło kilka łez radości. Po chwili siedziałyśmy już na kanapach, opowiadając sobie o wakacjach.
- No wszystko pięknie, ale czy któraś z was spotykała się z chłopcami? - zapytała Stella, a myśmy popatrzyły po sobie. Żadna z nas o tym nie pomyślała.
- Muszę zadzwonić do Helii! - wykrzyknęła Flora, biegnąc do pokoju po telefon, a za nią poleciała reszta moich przyjaciółek. Zachichotałam cicho i wyciągnęłam z kieszeni komórkę. Weszłam w folder " Wiadomości. " i wybrałam pierwszą osobę na liście.
Riven godz. 21.23
Jak tak to spotkajmy się jutro o 18 w Magix. Będę czekał przy jeziorze.
Po raz kolejny przeczytałam sms'a, a serce podskoczyło mi w piersi. Nie mogłam się doczekać tego spotkania. Całe wakacje pisałam z Rivenem, czasami do siebie dzwoniliśmy, ale jakoś nie było możliwości zobaczenia się. Dlatego dzisiaj chciałam wyglądać widowiskowo. A po za tym musiałam porozmawiać z nim o czymś bardzo ważnym. Wyjęłam z torby słuchawki i włożyłam je na głowę. Wybrałam piosenkę z odtwarzacza, a cicha melodia wypełniła moje uszy. Położyłam się na pluszowym dywanie i przymknęłam powieki. Nagle w kieszeni zawibrował mi telefon. Podniosłam się z westchnieniem, by odczytać sms'a.
Po chwili moja mina zamieniła się w grymas rozczarowania. Wystukałam krótkie "ok " i rzuciłam urządzenie na ziemię. Zamiast wieczoru z moim chłopakiem czekała mnie wspólna impreza z dziewczynami i specjalistami w Magix.
- Musa! Chodź, musimy się wystroić! Nie widziałyśmy się z chłopcami od ponad 2 miesięcy! - Stella pociągnęła mnie za rękę w stronę jej pokoju, gdzie stałam się kolejną ofiarą największej szafy w Alfei.
Po chwili każda z nas siedziała na obrotowym krzesełku, a za naszymi plecami skakała blondwłosa wróżka, układając nam włosy w wymyślne fryzury. Najdłużej zajęło jej ułożenie moich granatowych włosów. Ale efekt był zachwycający. Nakładała nam makijaż, smarowała powieki cieniami. A na sam koniec wybierała stroje. Gdy stanęłyśmy w szóstkę przed lustrem, gotowe na wyjście, zaniemówiłyśmy. Bloom miała na sobie krótką różową sukienkę na ramiączkach , z srebrnymi wstawkami, pod szyją zawiązany granatowy krawat, a na nogach białe sandałki na obcasie z niebieskimi klejnocikami. Tecna - zielone szorty, biały top z kolorowymi napisami, na to zielono-różową kamizelkę, a na nogach różowe trampki, Flora - blado żółtą spódniczkę w białe kwiatki, białą koszulkę na jedno ramię, odcinaną pod biustem żółtą tasiemką i srebrne sandałki, Layla - niebieskie spodnie do kolan, z neonowo zielonym paskiem, turkusowy top odsłaniający pępek, i zielono-niebieskie trampki na obcasie. Stella zaś włożyła pomarańczową sukienkę do kostek, złote szpilki i multum bransoletek na ręce. Ja z kolei, miałam na sobie ciemno czerwoną sukienkę do połowy uda z czarnymi rękawkami, czerwone szpilki i czarną skórzaną kurtkę.
- Wyglądamy bajecznie! Stell, jesteś geniuszem! - wykrzyknęła Flora, ściskając wróżkę Słońca.
- Wiem i dlatego się ze mną przyjaźnicie. - cały pokój wypełnił się naszym śmiechem. - Dobra, fajnie było, ale musimy iść jeśli nie chcemy się spóźnić!
Ruszyłyśmy na przystanek, gdzie wsiadłyśmy do pierwszego autobusu jadącego do Magix. Zajęłyśmy miejsca, a koło nas przysiadła wysoka, szczupła dziewczyna o jasno fioletowych włosach, sięgających ramion. Czytała jakąś książkę, ale wydawało mi się że nas obserwuje. Dlatego z busa wysiadłam z wielką radością. Szłyśmy powoli, szukając klubu do którego zaprosili nas chłopcy. Gdy przed nim stanęłyśmy, nie wiedziałyśmy co powiedzieć. Był to ogromny budynek z ciemnego kamienia, z masywnymi drzwiami, przed którymi stało dwóch napakowanych kolesi w obcisłych podkoszulkach.
- Możemy paniom pomóc? - za nami rozległ się głos Sky'a.
- Sky! Brandon! Helia! Timmy! Roy! - dziewczyny rzuciły się na Specjalistów, zamykając ich w niedźwiedzich uściskach. Ja tymczasem stałam, wpatrując się w to z bólem w sercu. To miał być mój wieczór... mój i Rivena. Mieliśmy razem wyjść, pogadać szczerze, a jesteśmy w klubie z całą grupą.
- Cześć. - usłyszałam głos mojego ukochanego, więc odwróciłam się do niego.
- Hej. - próbowałam się uśmiechnąć ale chyba mi nie wyszło, bo objął mnie delikatnie i wyszeptał mi do ucha.
- Coś się stało?
- Nie, wszystko jest dobrze. - wysunęłam się z jego ramion i ruszyłam w stronę wejścia. Gdzieś w głębi serca miałam nadzieję, że może złapie mnie za rękę i spyta, czy chciałabym stamtąd pójść. Jednak kiedy się odwróciłam, zobaczyłam jak śmieje się z resztą. Westchnęłam cicho. Jak zwykle, olał mnie żeby samemu mieć przyjemność. Nie wiem, czemu nadal z nim chodzę. Już dawno bym z nim zerwała, gdybym nie kochała go tak bardzo. Ale z drugiej strony, moja miłość nie mogła wynagrodzić mi braku jego wsparcia czy troski.
- Musa, zaczekaj na nas! - podbiegły do mnie dziewczyny, a każda z nich trzymała za rękę chłopaka. Poczułam się taka samotna. Riven nigdy nie złapał by mnie za rękę w miejscu publicznym. Zapiekły mnie oczy, dlatego szybko podeszłam do drzwi i weszłam do klubu. Przystanęłam, zaszokowana jego bogactwem. Za mną stali moi przyjaciele, też zachwyceni wystrojem. Podeszliśmy do jednego z większych stolików i zamówiliśmy coś do picia. Gdy młoda, tleniona blondynka o bujnych kształtach przyniosła nam drinki, Stella pociągnęła Brandona w tłum tańczących, a za nimi ruszyła też reszta. Nawet Tecna i Timmy dali się namówić Bloom na choćby jeden taniec. Przy stoliku zostałam tylko ja z Rivenem. Sięgnęłam po moją szklankę, upijając z niej łyk. Spojrzałam na chłopaka, ale on siedział zapatrzony w kelnerkę, która nas obsługiwała. Poczułam się strasznie. Mój własny chłopak, na moich oczach, oglądał się za innymi dziewczynami. Pod powiekami czułam łzy, ale postanowiłam nie dać im popłynąć. Upiłam ostatni łyk napoju, a wtedy podszedł do mnie przystojny czarnowłosy chłopak. Miał duże niebieskie oczy, którymi patrzył na mnie prosząco.
- Zatańczysz?
Spojrzałam na Rivena, ale on nadal wpatrywał się w blondynkę. Skinęłam więc potakująco głową i chwyciłam wyciągniętą dłoń czarnowłosego. Pociągnął mnie na parkiet i zakręcił lekko. Przytrzymałam pewniej jego rękę i dałam porwać się tańcu. Dawno nie bawiłam się tak dobrze. Kątem oka zauważyłam jak do stolika podchodzi Helia i pyta o coś bordowowłosego. Postanowiłam ich zignorować i uśmiechnęłam się promiennie do Christiana, mojego nowego znajomego.
~ Tymczasem przy stoliku. ~
- Ej, stary, kto ci sprzątnął dziewczynę? - na kanapie koło Rivena przysiadł Helia. Gdy bordowowłosy mu nie odpowiedział, wnuk Saladyna trącił go łokciem. Ten szybko odwrócił wzrok od kelnerki.
- Co?
- Pytałem, gdzie Musa.
- Jak gdzie? Siedzi tam. - wskazał ręką na wolne miejsce, gdzie jeszcze chwilę temu siedziała czarodziejka muzyki. - O kurde! Gdzie moja dziewczyna?!
- Coś mi się wydaje stary, że porwał ci ją inny facet. - to mówiąc, Helia wskazał ręką na roześmianą granatowłosą, tańczącą z też uśmiechniętym wysokim chłopakiem. Riven zerwał się z miejsca, ale jego przyjaciel przytrzymał go za łokieć. - Zostaw. Przynajmniej dobrze się bawi i jest szczęśliwa, a nie patrzy jak ty wgapiasz się w inną babę.
- Nie pozwolę, by jakiś obcy ziomuś dotykał mojej dziewczyny!
- Sam na to pozwoliłeś, więc wiń tylko siebie.
- Spadaj, Helia! - Poderwał się i ruszył przez tłum w stronę czarodziejki.
- Z tego będą same problemy. - westchnął długowłosy i wypił trochę mohito ze szklanki.
~ Znowu u Musy. ~
Już z daleka zobaczyłam wściekłego Rivena. Szybko odwróciłam się do Christiana i uśmiechając się przepraszająco, powiedziałam.
- Przepraszam, ale muszę już iść.
- Szkoda... miło mi się z tobą tańczyło. - wyszeptał, a ja spłonęłam rumieńcem. - Dasz mi chociaż swój numer?
- Jasne. - szybko podyktowałam mu ciąg cyfr i błyskawicznie oddaliłam się w stronę toalet. Schowałam się w jednej z kabin i odetchnęłam głośno. Usiadłam na muszli i przesiedziałam tam w ciszy z 10 minut, mając nadzieję, że Rivenowi przeszła już fala zazdrości. Gdy się uspokoiłam otworzyłam drzwi i spojrzałam w lustro. Policzki nadal miałam zarumienione od wysiłku, a oczy ciągle błyszczały. Sięgnęłam po pomadkę i odruchowo poprawiłam usta.
- Musa? Jesteś tutaj? - drzwi do łazienki uchyliły się, a w szparze pojawiła się głowa Layli. - Nareszcie cię znalazłam! Chodź, idziemy już.
- Już idę. - podniosłam z ziemi torebkę i ruszyłam za nią. Przeszłyśmy przez salę, ku wyjściu. Wszyscy już na nas czekali.
- Słuchajcie, do najwcześniejszego busa mamy jeszcze godzinę. Może się rozdzielimy, a później spotkamy się koło przystanku? - zaproponowała Bloom, ściskając za rękę Sky'a.
- Jestem za! - powiedziała Stella i pociągnęła Brandona w stronę centrum. Za nimi ruszyła reszta. Pod klubem zostałam tylko ja i Riven. Spojrzałam na niego kątem oka. Ręce trzymał w kieszeni i patrzył na mnie spod byka.
- Kim on był? - spytał oschle, idąc w kierunku niewielkiego parku, a ja ruszyłam za nim. Dogoniłam go i przytrzymałam za ramię, żeby się zatrzymał.
- Poznałam go w klubie, jak ty gapiłeś się na tamtą blondi. - warknęłam, coraz bardziej na niego zła.
- Czemu się pieklisz? Popatrzyć się nie można? - odwrócił się do mnie, a w jego oczach zobaczyłam iskierki gniewu i zazdrości.
- Nie można jak masz dziewczynę! Wiesz jak to wygląda?! - krzyknęłam, a po moich policzkach popłynęły łzy. Znowu przez niego...
- A wiesz, jak ja się czułem, kiedy ty sobie tańczyłaś z obcym facetem?! - wrzasnął, a ja po raz pierwszy odkąd go znałam, zobaczyłam łzy w jego oczach. Podszedł do mnie i zrobił coś, czego się po nim nie spodziewałam. Otarł palcami łzy spod moich oczu i objął mnie ramionami.
- Jak głupek, który nie potrafi zająć się kimś, na kim mu zależy. - wyszeptał mi do ucha, a ja zamarłam, po czym wtuliłam się w jego tors. Staliśmy tak, przytuleni w ciszy, która koiła moje nerwy. Czułam się taka bezpieczna.
- Riven.. - mruknęłam. Odpowiedziało mi ciche " hmm? " dlatego zaczęłam mówić dalej. - W sobotę na Melodii jest bal Concilier la Reine Calliope. Muszę na nim być, ale nie chcę iść sama. Zaproponowałam Winx, a one pogadają z chłopakami, ale chciałam cię spytać czy pójdziesz ze mną. - wyjąkałam, odsuwając się od niego, by spojrzeć mu w oczy.
- No, pójdę, ale co to jest to Conciblabla?
- Concilier la Reine Calliope - powiedziałam płynną francuszczyzną. - To nazwa balu, organizowanego na Melodii co 5 lat. Po naszemu znaczy to Pogodzenie królowej Kalliope. To bardzo ważne święto, jedno z najważniejszych.
- Dobra, a kto to był ta babka?
- Kalliope to starożytna muza, założycielka Melodii, razem z Sheene. Jednakże pokłóciły się one, a Kalliope odwróciła się od natury. Po 5 latach uzmysłowiła sobie, jak źle czyniła i odprawiła rytuał pogodzenia z naturą.
- Jednym słowem ważna kobitka.
Zaśmiałam się i chwyciłam go za rękę, ciągnąc w stronę przystanku. Po drodze ciągle rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Już dawno tak ze sobą nie gadaliśmy. Byłam wtedy najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi.
>~~<
No i mamy pierwszy rozdział. Nie jest on najwyższych lotów, no ale cóż...
Wiem, że zepsułam zachowanie Rivena.
ROZUM; Zła Polly.
Oj zamknij się. Riven jest tu strasznie...ckliwy? Ale nie mam serca już tego poprawiać. ;-;
W każdym razie, jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć o blogu to zapraszam do zakładki " O blogu. " Tam znajdziecie podstawowe info. Zapraszam też do komentowania. <3
~ buźka, wasza Polly. <3